BrakingZone

Przewodnik po świecie Formuły 1:

BrakingZone

 

Podsumowanie GP Monako
Sezon

W ostatni weekend maja Formuła 1 zawitała do Księstwa Monaco. Na uliczny tor o tyle legendarny, co wzbudzający w ostatnim czasie sporo dyskusji. Wszyscy przyzwyczaili się już do tego, że na ulicach Monte Carlo wyprzedzanie jest bardzo trudne i ryzykowne, więc same wyścigi zazwyczaj są wyjątkowo nudne. Coraz częściej pojawiają się głosy za usunięciem GP Monako z kalendarza, ale atmosfera i prestiż tego miejsca potrafią zrekompensować niedobór emocji podczas wyścigu.

         Dwa pierwsze treningi w Monako tradycyjnie odbyły się w czwartek, aby nie wyłączać z ruchu drogowego okolic toru na trzy kolejne dni. Zespoły zdecydowanie skupiły się na przygotowaniach do kwalifikacji, mając świadomość, że to właśnie one będą decydujące dla losów całego GP. I tak w pierwszej sesji najszybszy okazał się Lewis Hamilton, zaraz za nim z niewielką stratą Sebastian Vettel i Max Verstappen. Na zaskakująco wysokiej pozycji uplasował się Daniil Kvyat – szóste miejsce, w dodatku zdobyte na twardszym niż reszta stawki ogumieniu, było zapowiedzią całkiem solidnej formy Toro Rosso w Monako. Partner zespołowy Rosjanina, Carlos Sainz, również znalazł się w pierwszej dziesiątce Mierzonego czasu okrążenia nie uzyskali Hulkenberg i Ericsson. W samochodzie pierwszego konieczne było sprawdzenie baterii, a drugi miał problemy ze skrzynią biegów. Jenson Button zastępujący startującego w Indy 500 Alonso znalazł się na czternastym miejscu, z niewielką stratą do drugiego kierowcy McLarena.

         W drugim treningu zwyciężył Sebastian Vettel przed Danielem Ricciardo, który do Ferrari stracił prawie pół sekundy. Dalej uplasował się Raikkonen, a zaraz za nim po raz kolejny pokazujący świetne tempo kierowcy Toro Rosso. Jeszcze większym zaskoczeniem okazała się słaba dyspozycja kierowców Mercedesa. Lewis Hamilton ukończył sesję na ósmym miejscu, a jego zespołowy partner na dziesiątym miejscu. Zespół tłumaczył to później problemami z doborem ustawień, ale czwartek Brytyjczyk i Fin musieli kończyć w nienajlepszych nastrojach. Sprawcą nie lada zamieszania okazał się Lance Stroll. Na pół godziny przed zakończeniem sesji Kanadyjczyk przy wyjeździe z zakrętu Massenet stracił panowanie nad samochodem i uderzył w bandę, kończąc tym samym swój udział w tej części treningów. Na tor posypało się wiele części bolidu i sędziowie zdecydowali o wywieszeniu czerwonej flagi w celu uprzątnięcia ich z trasy. Po kilku minutach trening został wznowiony i udało się go bez problemów doprowadzić do końca.

xpb_881312_hires.jpg

         Trzeci, sobotni już trening stał pod znakiem dominacji Ferrari. Po raz kolejny pierwszy czas uzyskał Sebastian Vettel. Za jego plecami znalazł się Kimi Raikkonen i kwalifikacje dla zespołu z Maranello zapowiadały się naprawdę optymistycznie. Nie do końca z problemami uporali się kierowcy Mercedesa, choć Bottas zajął trzecie miejsce, a Hamilton piąte, to ich strata do Ferrari nadal wskazywała na to, że nie osiągnęli jeszcze optymalnego tempa. Srebrne Strzały w trzecim treningu rozdzielił Max Verstappen. Właścicielem szóstego czasu okazał się Ricciardo, a z nim znów uplasowali się kierowcy Toro Rosso. Na drugim biegunie znalazł się Williams - ani Massa, ani Stroll, nie potrafili znaleźć odpowiedniego tempa i wyglądali podczas tego weekendu na zespół z drugiej połowy stawki. W tej sesji, podobnie jak w drugiej czwartkowej, odrobinę zamieszał wypadek. Tym razem Ocon na kilka minut przed końcem czasu rozbił swój bolid o barierę. Na torze zarządzono tryb wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. To sprawiło, że wielu kierowców nie mogło dokończyć swoich szybkich okrażeń, więc gdyby nie to zdarzenie, wyniki treningu mogłyby wyglądać nieznacznie inaczej.

         Kwalifikacje w Monako mają dużo większe znaczenie, niż na innych torach. Dlatego wszyscy przystąpili do nich w pełnej mobilizacji i gotowi do podejmowania sporego ryzyka. Pierwsza część kwalifikacji przebiegła jednak bardzo spokojnie – wyjątkiem był uślizg Grosjeana w Mirabeau Haute i niewielki kontakt z bandą samochodu Ericssona. Potwierdziły się przypuszczenia o problemach z odpowiednim dogrzaniem opon i większość kierowców zmuszona była przejeżdżać dwa okrążenie dogrzewające – problem ten dotknął kierowców Mercedesa, którzy również nadal mieli problem z osiągnięciem odpowiedniego tempa. W Q1 odpadli dwaj kierowcy Saubera, Stroll, Palmer i Ocon. Q2 stało pod znakiem dużo większych emocji. Problemy Srebrnych Strzał trwały nadal. Bolid Hamiltona miał duże kłopoty z przyczepnością. Na pierwszym szybkim kółku Brytyjczyk niemal nie powtórzył wypadku Strolla z pierwszej sesji treningowej. Dalej jednak nie było lepiej. Samochód prowadził się źle i awans do trzeciej części czasówki stał pod znakiem zapytania. Na ostatnim szybkim kółku czasy sektorów dawały Lewisowi pozycję w dziesiątce, ale w ostatniej części toru swój bolid rozbił Stoffel Vandoorne, a żółta flaga skutecznie przeszkodziła w poprawieniu czasu. Sensacja stała się faktem – Hamilton kończył kwalifikacje na czternastym miejscu, a oba McLareny wchodziły do Q3. Oprócz Brytyjczyka w tej sesji odpadli również Massa, Magnussen, Hulkenberg i Kvyat. Trzecia sesja kwalifikacyjna również przyniosła niespodzianki. Po raz pierwszy od GP Francji 2008 pole position wywalczył Kimi Raikkonen. Pokonał swojego partnera z zespołu, który zajął drugie miejsce. W tym sezonie był to pierwszy przypadek, gdy Fin zakwalifikował się przed Vettelem. Pierwszą trójkę uzupełnił Valtteri Bottas – kierowca Mercedesa był wolniejszy od Sebastiana jedynie o dwie tysięczne sekundy. Czwarty i piąty czas uzyskali kierowcy Red Bulla, Verstappen przed Ricciardo. Potwierdzając dobrą dyspozycję Toro Rosso, szóste miejsce zajął Carlos Sainz. Czwarty rząd wywalczyli Perez i Grosjean. A dwa ostatnie miejsca przypadły kierowcom McLarena – Button nie potrafił nawiązać rywalizacji z pozostałymi, a Vandoorne nie wyjechał na tor po tym, jak rozbił bolid w końcówce drugiej części kwalifikacji.

         W stosunku do wyników czasówki kolejność startowa wyglądał odrobinę inaczej w wyniku różnych kar i prac mechanicznych. Button zdecydował się na start z alei serwisowej po wymianie silnika, a Vandoorne został cofnięty o trzy pola ze względu na karę za kolizję z Massą w poprzednim wyścigu. Karę pięciu miejsc otrzymał również Ericsson z Saubera za wymianę skrzyni biegów, ale w jego przypadku to i tak nie zmieniło pozycji startowej.

xpb_881644_hires.jpg

         Sam wyścig, zgodnie z oczekiwaniami, nie porwał obserwatorów. Start przebiegł bardzo spokojnie, bez kolizji ani incydentów. Kierowcy Ferrari utrzymali swoje pozycje i szybko zaczęli oddalać się od reszty stawki wśród której nie doszło do większych przetasowań – jedynie Lewis Hamilton przesunął się na trzynaste miejsce wyprzedzając Vandoorne’a. Na pierwszych okrążeniach na zjazd do boksów zdecydowało się dwóch kierowców. W bolidzie Wehrleina założono ultramiękkie opony, a Button mając inną strategię wyścigową założył supermiękką mieszankę. Przy opuszczaniu boksów doszło do małego incydentu – Niemiec został w niebezpieczny sposób wypuszczony przez swoich mechaników i przyblokował Jensona, za co otrzymał karę pięciu sekund. Kolejne okrążenia nie przyniosły większych roszad na pozycjach. Na szesnastym kółku w samochodzie Nico Hulkenberga doszło do awarii skrzyni biegów i jadący do tego momentu na dziesiątej pozycji Niemiec musiał zakończyć swój udział w wyścigu.

         Zbliżał się kluczowy dla losów wyścigu moment zjazdów czołówki do boksów. Na 33 okrążeniu zjechał Max Verstappen. Mechanicy Red Bulla liczyli na to, że w ten sposób, dzięki lepszemu tempu po wyjeździe, Holendrowi uda się wyprzedzić Valtteriego Bottasa. W odpowiedzi Fin zjechał na wymianę opon już na kolejnym okrążeniu i manewr się nie udał. Kolejnym kierowcą, który zjawił się w boksach był lider wyścigu Raikkonen. Decyzja o tym, aby ściągnąć go tak szybko wywołała sporo kontrowersji. W jej wyniku Kimi wyjechał za dublowanymi kierowcami, przez co tracił sporo czasu na ich wyprzedzenie. Tymczasem Vettel mógł kręcić dużo lepsze czasy okrążeń i to zaważyło na tym, że Seb po swoim pit-stopie wyjechał przed Raikkonenem. Wielu obserwatorów było zdania, że w ten sposób stratedzy Ferrari zdecydowali odgórnie o tym, kto zostanie zwycięzcą. Faktem jest jednak, że Niemiec był po prostu dużo szybszy i prawdopodobnie na każdym innym torze udałoby mu się wyprzedzić Fina.

         W tym samym czasie do boksów zjechał Daniel Ricciardo i decyzja o tak długim pozostawieniu go na torze okazała się, tak jak w przypadku Vettela, bardzo trafna. Australijczyk wyjechał nie tylko przed swoim partnerem z zespołu, ale też przed Bottasem. Później aż do sześćdziesiątego okrążenia wyścig toczył się swoim, mało emocjonującym tempem. Na tymże kółku Jenson Button spróbował wyprzedzić Wehrleina w zakręcie tuż przed wjazdem do tunelu. Niestety manewr ten okazał się odrobinę zbyt odważnym. Brytyjczyk pojechał odrobinę zbyt agresywnie i uderzył w bolid Saubera – ten wylądował na boku i zatrzymał się na bandzie. Aby uprzątnąć auto Wehrleina sędziowie byli zmuszeni wypuścić na tor samochód bezpieczeństwa. Sam wypadek wyglądał groźnie, ale żadnemu z kierowców nic się nie stało. Choć obaj zakończyli swój udział w wyścigu. Podczas neutralizacji doszło do jeszcze jednej kuriozalnej sytuacji. Marcus Ericsson podczas próby oddublowania się popełnił błąd i w pierwszym zakręcie uderzył w bariery, czym również zakończył swoją rywalizację. Końcówka wyścigu obfitowała w różne zdarzenia. Po restarcie w tym samym miejscu bolid rozbił Vandoorne, który jechał po pierwsze punkty w tym sezonie dla McLarena. Do tego na siedem okrążeń przed końcem doszło do kolejnej kolizji. Tym razem w walce o dziewiąte miejsce zderzyli się Daniil Kvyat i Sergio Perez. Pierwszy odpadł z wyścigu, a drugi musiał zjechać do boksów, czym też przekreślił swoje szanse na punkty. Do mety nie dojechał również Lance Stroll – jego samochód odmówił posłuszeństwa.

         Po 78 okrążeniach pierwszy linię mety przekroczył Sebastian Vettel, a trzy sekundy po nim finiszował Kimi Raikkonen – dublet dla Ferrari stał się faktem. Podium uzupełnił, po świetnie rozegranym taktycznie wyścigu, Daniel Ricciardo. Czwarty dojechał Valtteri Bottas, a tuż za nim Max Verstappen. Na wysokim szóstym miejscu znalazł się Carlos Sainz z Toro Rosso. Kolejny na mecie zjawił się, dzięki poprawnej taktyce i przygodom innych kierowców, Lewis Hamilton – zważając na kłopoty w kwalifikacjach i charakterystykę toru wynik ten można uznać co najmniej za poprawny. Punkty dowieźli również obaj kierowcy Haasa – Grosjean znalazł się na ósmej pozycji, a Magnussen na dziesiątej. Rozdzielił ich Felipe Massa z Williamsa. Zakończyła się seria zespołu Force India, tym razem Ocon i Perez nie tylko nie zdobyli punktów, ale też dojechali na dwóch ostatnich miejscach – kolejno dwunastym i trzynastym.

Józwik Daniel


Udostępnij ten artykuł: Facebook Google Tweet This
Polub: