BrakingZone

Przewodnik po świecie Formuły 1:

BrakingZone

 

Podsumowanie GP Hiszpanii
Sezon 2018

Wyścigi na torze Catalunya z reguły należą do tych nudniejszych w sezonie. Specjaliści zapowiadali niewielką ilość manewrów wyprzedzania i „procesję” od startu do mety. Między innymi dlatego FIA wyszła naprzeciw malkontentom i zdecydowała się wydłużyć strefę DRSu na prostej startowej o sto metrów. Ta decyzja była jedną ze składowych tego, że niedzielny wyścig okazał się bardzo emocjonujący.

            Zacznijmy jednak od piątkowych treningów. Mercedes przywiózł do Hiszpanii szereg poprawek, gołym okiem widać było różnicę między obecnym samochodem, a tym z poprzednich GP. Wszyscy spodziewali się więc dużo lepszego tempa Srebrnych Strzał i rzeczywiście, pierwszy trening zdawał się to potwierdzać. Hamilton i Bottas poprawili czas, który w zeszłym roku gwarantował pole position oraz zajęli dwa pierwsze miejsca z sekundową przewagą nad trzecim Raikkonenem. Czwarty wynik wykręcił Vettel, jego samochód w początkowej fazie treningu zatrzymał się na prostej startowej w związku z awarią skrzyni biegów. Niemiec powrócił jednak na tor w drugiej połowie sesji. Dużo mniej szczęścia miał Fernando Alonso. Jego McLaren dał radę przejechać zaledwie dwa zakręty, po czym doszło do awarii silnika Hondy i wycieku oleju. Pierwszą dziesiątkę w treningu uzupełniły bolidy Red Bulla i Haasa oraz Hulkenberg i drugi Hiszpan w stawce, Carlos Sainz.

            Popołudniowa sesja znów padła łupem kierowców Mercedesa. Hamilton i Bottas tym razem nie mieli już jednak tak dużej przewagi. Do zwycięskiego bolidu Brytyjczyka Kimi stracił tylko trzy dziesiąte, a Sebastian niewiele więcej. Na dalszych miejscach czasówkę ponownie skończyli kierowcy Red Bulla, Verstappen przed Ricciardo. Miejsce dwóch bolidów Haasa z poprzedniego treningu zajęło Renault. Siódmy czas wykręcił Hulkenberg, a ósmy Palmer, który nie brał udziału w porannych przejazdach – jego miejsce zajmował w tym czasie kierowca rezerwowy, Rosjanin Sirotkin. Dziewiąte miejsce zajął Felipe Massa, Williams wyraźnie nie mógł odnaleźć swojego tempa podczas tego weekendu. Dziesiątkę ponownie zamknął Sainz, za sprawą którego trening został przerwany na pół godziny przed końcem. Z bolidu Toro Rosso w wyniku najechania na szykanę odpadł kawałek podłogi, który niefortunnie wylądował na środku toru.

xpb_877424_hires.jpg

            Sobotni trening przyniósł odwrócenie sytuacji. Dwa pierwsze miejsca zajęli kierowcy Ferrari, po raz trzeci Kimi przed Vettelem – Niemiec w wyniku problemów technicznych na kilkanaście minut przed końcem sesji zatrzymał się w alei serwisowej i na tor już nie wyjechał. Dalej znaleźli się Hamilton i Bottas. Fin podczas tej sesji również przejechał niewiele okrążeń. Nowa jednostka napędowa w samochodzie Valtteriego okazała się nie w pełni sprawna i zespół musiał wymienić ją na dotychczasową, co kosztowało wiele cennego czasu. Oprócz tego swoje standardowe piąte i szóste miejsce zajęły bolidy Red Bulla, Verstappen znów przed Ricciardo. Dalej uplasowali się Hulkenberg i Massa, a dziesiątkę uzupełnili dwaj hiszpańscy kierowcy, Sainz i Alonso, którego McLaren po uporaniu się przez zespół z kłopotami prezentował całkiem solidne tempo.

            Kwalifikacje pokazały, że Mercedes ze swoimi poprawkami na ten weekend wcale nie zbudował przewagi nad Ferrari. Choć Lewis zdobył pole position, to uzupełniający pierwszy rząd Vettel na swoim szybkim kółku w Q3 był znacznie szybszy w dwóch pierwszych sektorach i tylko błąd w charakterystycznej szykanie przed prostą startową sprawił, że to nie Niemiec wygrał kwalifikacje. Nerwy kibicom Ferrari i Sebastiana poszargały już pierwsze minuty Q1. Podczas okrążenia wyjazdowego doszło do awarii samochodu i poproszono Vettela, aby zatrzymał bolid. Ten minął jednak miejsce, gdzie mógłby dokonać tego bezpiecznie i podczas powolnej podróży do kolejnego takiego punktu Ferrari samoistnie się naprawiło. Całe to zamieszanie mogło być związane z wymianą silnika spalinowego przed kwalifikacjami.

            Drugi rząd okazał się fińskim. Trzeci czas uzyskał Bottas, a za nim uplasował się Raikkonen, który również narzekał, że przez własne błędy nie udało mu się skleić dobrego kółka. Kolejne miejsca zajęli znów kierowcy Red Bulla, przy czym Verstappen okazał się dużo szybszy od swojego partnera z zespołu i wyprzedził Ricciardo o prawie pół sekundy. Ku uciesze publiczności sensacyjnie siódme miejsce zajął Fernando Alonso, pokonując w trzeciej części czasówki dwóch kierowców Force India i rozdzielającego ich Felipe Massę. Do nieudanych kwalifikacje mogło zaliczyć Toro Rosso. Narzekający przez cały weekend na problemy z balansem Kvyat zajął ostatnie miejsce, a Carlos Sainz nie przedarł się przez Q2 i skończył na dwunastym miejscu. W drugiej części odpadli również obaj kierowcy Haasa oraz Hulkenberg i Wehrlein.

xpb_877817_hires.jpg

            Słoneczne, niedzielne popołudnie zapowiadało suchy wyścig. Jednak i bez tego okazał się on niezwykle emocjonujący. Pierwsze zakręty po starcie obfitowały w wyprzedzania i kontrowersje. Doskonale z pola startowego ruszył Sebastian Vettel i wyprzedził już na prostej Hamiltona. Tuż za Niemcem podążał Bottas, który jednak nie zdołał wcisnąć się między pierwszą dwójkę i pierwszy zakręt musiał brać po najciaśniejszej trajektorii, razem z Raikkonenem i Verstappenem. Okazało się, że jest tam za ciasno dla trzech walczących kierowców. Czy to Ferrari odbiło się od Mercedesa, czy Valtteri zahaczył o czerwony bolid, czy też Holender zostawił za mało miejsca pozostałej dwójce, spierać można by się było godzinami. Efekt był jednak taki, że Kimi po kontakcie z srebrnym bolidem nie mógł się już uratować i uderzył w Verstappena. Obaj kierowcy wylecieli z toru i z uszkodzonym zawieszeniem zakończyli swój udział w tym wyścigu. A więc po emocjonującym starcie na czele jechał Vettel, za nim Hamilton i Bottas. Kierowcy z dalszych pozycji również nie przejechali startu grzecznie. W drugim zakręcie doszło do kontaktu Alonso i Massy. Hiszpan wypadł z trasy, ale sprawnie na nią powrócił i kontynuował walkę. Tymczasem Felipe również jechał dalej, ale przez przebitą oponę musiał zjechać na przymusowy pit-stop. Jego przygody z McLarenami w tym GP jeszcze się jednak nie skończyły. W dalszej części wyścigu podczas walki o pozycję z Vandoornem doszło do kolizji z winy Belga, który natychmiast sam się ukarał, ponieważ jego bolid nie nadawał się do dalszej jazdy. Ostatecznie Massa po wszystkich przygodach przyjechał do mety na trzynastym miejscu, wyżej o trzy oczka od swojego partnera z zespołu. Dla Williamsa ten weekend okazał się koszmarny.

            Walka o zwycięstwo trwała tymczasem nie tylko między kierowcami, ale też pomiędzy strategami. Vettel będący na prowadzeniu zjechał do boksów jako pierwszy i założył kolejny komplet miękkich opon. Mercedes wybrał inną taktykę i pozostał na torze z zamiarem zjechania za kilka okrążeń po opony typu medium. Ferrari Niemca wyjechało za pozostającym na torze bolidem Red Bulla. Ricciardo jechał na czwartym miejscu ze słabszym tempem i jazda za Australijczykiem mogła poważnie pokrzyżować plany Vettela na ten wyścig. Seb pokazał jednak, że nie bez powodu trzykrotnie zdobył tytuł. Uporał się z Danielem i zaczął zmniejszać stratę do Mercedesów. A Srebrne Strzały bardzo mądrze rozegrały kwestię swoich zjazdów po nowe opony. Lewis zjawił się u swoich mechaników na 21. okrążeniu, a w tym czasie Valtteri pozostał na torze i szybko zaczął pełnić rolę zawalidrogi dla Vettela. Niemiec przez kilka okrążeń ostro atakował Mercedsa, tracąc przy tym czas i niszcząc opony. W końcu przy pomocy DRSu, po brawurowej akcji (Seb na prostej startowej był już dwoma kołami na trawie), Ferrari znalazło się przed Mercedesem. Hamilton zdołał jednak odrobić sporo czasu. Kolejna partia szachów rozegrała się przy drugich zjazdach do boksów. W wyniku wspomnianego wypadku z udziałem Vandoorne’a na torze zarządzono wirtualny samochód bezpieczeństwa. Na ostatnim okrążeniu jego obowiązywania do boksów zjechał Lewis, zakładając miękkie opony, na których miał zamiar pojechać już do mety. W odpowiedzi już na następnym kółku swoich mechaników odwiedził Vettel, założono mu twardszy zestaw ogumienia. Z alei serwisowej wyjechał na równi ze swoim bezpośrednim konkurentem do zwycięstwa. Doszło do ostrej walki w pierwszym zakręcie i Hamilton na chwilę znalazł się nawet poza torem. Sebastianowi jeszcze udało się wybronić. Jednak Lewis, mający przewagę opon, pokazywał lepsze tempo. I po kilku okrążeniach, przy pomocy DRSu, znalazł się na prowadzeniu, którego nie oddał już do końca. W międzyczasie swój udział w wyścigu zakończył Bottas. W jego bolidzie doszło do awarii silnika. Dzięki temu wydarzeniu na podium wskoczył Ricciardo, Australijczyk wjechał na metę ze stratą ponad siedemdziesięciu sekund do zwycięzcy. Był jedynym niezdublowanym przez pierwszą dwójkę kierowcą. Na czwartym i piątym miejscu dojechali kierowcy Force India, Perez i Ocon. Za nimi uplasował się Hulkenberg. Siódmy na metę wpadł Wehrlein z Saubera, jednak sędziowie przyznali mu karę pięciu sekund za niebezpieczny zjazd do boksów w trakcie wyścigu i w wynikach Niemiec figuruje na ósmym miejscu, ustępując Sainzowi z Toro Rosso. Niemniej jednak zdobycz punktowa jest ogromnym sukcesem dla Saubera, teoretycznie najsłabszego zespołu w stawce. Punktowaną dziesiątkę uzupełnili Kyat i Grosjean. Po udanych kwalifikacjach Alonso skończył wyścig na dwunastym miejscu i McLaren Honda zostaje jedynym teamem, który w tym sezonie nie zdobył jeszcze punktów. Za dwa tygodnie kierowcy Formuły 1 udadzą się do Monaco, by tam stoczyć walkę na najsłynniejszym torze ulicznym. Miejmy nadzieję, że emocje tam będą tak duże jak w Hiszpanii.

Józwik Daniel


Udostępnij ten artykuł: Facebook Google Tweet This
Polub: