BrakingZone

Przewodnik po świecie Formuły 1:

BrakingZone

 

Przyszłość Roberta Kubicy
Sezon 2018

Najbardziej znany, polski kierowca wyścigowy. Człowiek, który spopularyzował w Polsce Formułę 1. Do dziś kojarzy się z jaskrawoczerwonym kaskiem i biało-niebieskim bolidem BMW Sauber. Tak zapamiętała go większość kibiców. Obecnie, gdyby nie wypadek z 2011 roku, pewnie wciąż moglibyśmy oglądać go w bolidach F1. Kariera Roberta wypadła jednak z trasy podczas Ronde di Andora. Mimo to nie poddał się, wrócił do sportów motorowych. Ostatnie lata to głównie rajdy - występy m.in. w WRC. Jednakże w 2016 roku Kubica ponownie zaczął stawiać kroki w wyścigach. Wystąpił w dwunastogodzinnym wyścigu na Mugello, wziął udział w jednej rundzie Renault Sport Trophy, a listopad przyniósł testy w bolidzie serii WEC, na których Kubica zaprezentował się bardzo dobrze. W ostatnim czasie coraz częściej słyszy się o polskim kierowcy. Jak wygląda jego sytuacja obecnie? Czy ma szansę na regularne starty w jakiejś serii?

         Początek bieżącego roku upłynął pod znakiem kolejnego wyścigu długodystansowego. Robert wziął udział w 24h Dubai w barwach zespołu Olimp Racing. Zaprezentował się dobrze, ale Porsche jego zespołu nie ukończyło zmagań przez kolizję podczas zmiany Marcina Jedlińskiego. Sam wyścig był pierwszym punktem w kalendarzu 24H Series i zasadnym było pytanie, czy Robert wystąpi w kolejnych wyścigach tej serii. Tygodnie mijały, a Kubica w wywiadach mówił jedynie, że chętnie pojechałby w jeszcze jakimś wyścigu długodystansowym. Problemem był brak odpowiednich ofert.

         Ten impas przełamała wiadomość z początku lutego. Rzecznicy prywatnego teamu ByKolles Racing potwierdzili, że polski kierowca będzie jeździł ich autem w serii WEC. W klasie LMP1 w sezonie 2017 regularne starty potwierdziło zaledwie pięć zespołów, więc tym bardziej była to wielka szansa do pokazania się. Niemniej jednak prywatna stajnia nie dysponowała najlepszym autem w stawce, poprzedni rok pokazał, że jest jeszcze wiele problemów technicznych do rozwiązania m.in. awaryjna jednostka napędowa – a to w wyścigach długodystansowych mogło bardzo istotnie ważyć na wynikach.

zrzut_ekranu_2017-05-11_o_124621.png

         Niestety w nowym sezonie ekipa nie uporała się z awaryjnością samochodu. Występ w prologu na torze Monza okazał się kompletną klapą. Podczas sobotniej sesji dopiero pod sam koniec jej trwania udało się odpalić silnik i partner zespołowy Kubicy pokonał jedno okrążenie instalacyjne i ustanowił pierwszy czas. Robert w wywiadzie stwierdził, że ByKolles Racing będzie musiał się w tym sezonie postarać, by nie przegrywać z zespołami klasy LMP2 – nastroje były bardzo pesymistyczne. Niedzielna sesja okazała się jeszcze większym rozczarowaniem, już o godzinie 9 wydano komunikat, że w wyniku dużych problemów z tylnym skrzydłem samochód tego dnia się już na torze nie pojawi. W ciągu dwóch dni udało się pokonać zaledwie sześć kółek – bilans ten nie rokował na przyszłość.

         Prawdopodobnie właśnie to spowodowało, że na kilka dni przed rozpoczęciem sezonu na Silverstone Kubica ogłosił swoją rezygnację ze startów w barwach ByKolles Racing. Robert powiedział, że niezależnie od tego chciałby wystąpić w legendarnym wyścigu Le Mans, choć start jest obecnie mało prawdopodobny. Decyzja o porzuceniu projektu była zaskakująca, ale jej motywy są w pełni zrozumiałe. Jakby na potwierdzenie tego były już team polskiego kierowcy w sześciogodzinnym wyścigu w Wielkiej Brytanii zajął dziewiąte miejsce ustępując wszystkim samochodom ze swojej klasy i czterem z klasy niższej. Na Spa wyniki były jeszcze gorsze. Kubica jednak w rezultacie swojej decyzji znów został praktycznie bez szans na regularne występy w jakiejkolwiek serii w tym sezonie.

         Jako ciekawostkę należy traktować fakt, że Kubica sporo jeździ w symulatorze iRacing. Wziął udział m.in. w 12h Sebring. Niestety szybko zakończył kraksą swój udział w tym wyścigu. Jak sam przyznaje simracing jest dla niego sposobem na przygotowanie fizyczne i ćwiczenie koncentracji. Natomiast do prawdziwych treningów używa symulatorów profesjonalnych zespołów – Kubica potwierdził, że współpracował z kilkoma ekipami. Przebieg i wyniki tych programów nie były jednak ujawniane. Widać natomiast, że Robert chwyta się wielu sposobów, by przybliżyć się do poważnego ścigania.

zrzut_ekranu_2017-05-11_o_124636.png

         Okazja, by sprawdzić się w prawdziwym bolidzie przytrafiła się szybko. Wiadomość ta była nie lada sensacją. W połowie kwietnia udało się przeprowadzić test samochodem GP3 w wersji z lat 2013-2015 na włoskim torze Franciacorta. Kubica przejechał ponad 70 okrążeń i było to jego pierwsze doświadczenie z jednomiejscowym pojazdem o otwartym dachu od czasu wypadku. W dodatku auto to nie posiadało wspomagania, czyli zapewniało idealne warunki do sprawdzenia fizycznych ograniczeń ręki, która ucierpiała w wypadku. Sam Robert po przejazdach wypowiadał się w bardzo pozytywnym tonie. Niedługo później, na początku maja, doszło do kolejnych testów. Tym razem w bolidzie Formuły E i na znanym brytyjskim torze Donington Park. Oficjalne wyniki nie zostały ujawnione, ale polski kierowca swoją dyspozycją podobno zrobił bardzo dobre wrażenie. W związku z tym natychmiast ruszyła lawina spekulacji. Przede wszystkim mówiło się o Kubicy w kontekście zespołu DS Virgin Racing – ich kierowcy nie będą mogli wziąć udziału w zmaganiach w Nowym Jorku ze względu na to, że w tym samym czasie na Nurburgringu odbywa się wyścig serii WEC, w której zawodnicy ci również biorą udział. W podobnej sytuacji znajdzie się ekipa Renault e.dams. Całemu tematowi szybko uciął głowę sam Robert, który w jednym z wywiadów powiedział, że w najbliższym czasie na pewno nie zobaczymy go w wyścigu Formuły E, a testy były zaplanowane od dłuższego czasu i miały na celu tylko sprawdzenie, czy polski kierowca poradziłby sobie z samochodem w pierwszej elektrycznej serii wyścigowej na świecie.  

         Co dalej z przyszłością Kubicy? Po wielu występach w rajdach widać, że Robert chce jednak wrócić do ścigania na torze i bardzo zaktywizował się w ostatnim czasie w tej kwestii. Widzieliśmy nawet próbę złapania się ryzykownej opcji w wyścigach długodystansowych, która jednak okazała się niewypałem i trzeba było z niej zrezygnować. Za to testy w bolidach jednomiejscowych są świadectwem tego, że powrót do wyścigów takimi samochodami jest jak najbardziej możliwy. Drzwi do Formuły 1 są raczej zamknięte, ciężko byłoby Kubicy o jakikolwiek angaż w tym wieku i po takiej przerwie. Ale wszelkie niższe serie wydają się być jak najbardziej w zasięgu. A nadal pozostają jeszcze wyścigi długodystansowe, jeśli tylko Robert dostałby konkurencyjny samochód. Jak widać opcji jest sporo i kibice Krakowianina chyba z optymizmem mogą patrzeć w przyszłość. W przyszłym sezonie regularne starty w wyścigach są całkiem realną opcją.

Józwik Daniel


Udostępnij ten artykuł: Facebook Google Tweet This
Polub: